sty
15
2013

Ile samochodów można wypolerować jednym padem polerskim? …czyli Jura Krakowsko-Częstochowska i hologramy

Inspiracją do dzisiejszego wpisu jest komentarz jednego z czytelników naszego bloga który zapytał: Ile samochodów można wypolerować jednym padem polerskim?

Jak to zwykle w auto-detailingu bywa nie mamy na to pytanie krótkiej odpowiedzi stwierdzającej że jest to jeden, sześć lub dziesięć samochodów. Trwałość gąbek i futer polerskich jest zależna od kilku zmiennych. Najbardziej zwięzłą i konkretną odpowiedzią która przychodzi mi na myśl jest stwierdzenie, że jednym padem można polerować tak długo aż uzyskujemy nim zadowalający nas efekt. Gdy zauważymy, że „robota” nie idzie tak jak powinna a wykończenie lakieru nie jest takie jak byśmy tego oczekiwali, należy zastanowić się czy aby przyczyną tego nie jest zużyty pad polerski.

Trwałość padów polerskich zależy w dużym stopniu od techniki polerowania. Jednym padem przy użyciu dobrej techniki można bez większych problemów zrobić efektywnie kilka lub nawet kilkanaście samochodów. Wystarczy jednak przy pierwszym elemencie zahaczyć o ostry emblemat lub np. kierunkowskaz aby pad zaczął się strzępić na brzegach i dalej już dość szybko „sypać”.

Żywotność twardych – agresywnych gąbek jest zwykle krótsza niż gąbek miękkich – wykończeniowych. Jest to oczywiście spowodowane tym, że gąbki twardsze i bardziej agresywne – używane w pierwszym etapie polerowania wykonują cięższą pracę i trą o lakier bardziej intensywnie niż gąbki wykończeniowe. Aczkolwiek z drugiej strony od gąbek wykończeniowych będziemy wymagać idealnego wykończenia, dlatego musimy szczególnie dbać o to aby były one w dobrej kondycji. Zniszczona gąbka wykończeniowa może przyczynić się do powstawania na lakierze tzw. hologramów. Po twardych padach używanych w pierwszym etapie, powierzchnię lakieru będziemy jeszcze wykańczać więc tutaj można sobie pozwolić na pracę lekko zużytym padem.

Postrzępiony pad można używać dopóki otrzymywany efekt jest dobry. Tutaj jednak należy wykazać szczególną ostrożność i znać umiar w wykorzystywaniu padów aż do końca ich żywota. Gdy mocno sfatygowany pad ostatecznie rozpadnie się podczas polerowania lakieru na wysokich obrotach, wówczas może dojść do kontaktu talerza mocującego z lakierem. Skutkiem tego będzie nieodwracalne uszkodzenie lakieru i konieczność wizyty u lakiernika. Podobne zagrożenie powstanie gdy materiał mocujący znajdujący się na odwrocie mocno zużytej gąbki odklei się od pianki.

Kluczowym czynnikiem mającym wpływ na żywotność padów polerskich jest ich niezwłoczne, dokładne umycie po zakończonej pracy. Kilka wskazówek odnośnie utrzymywania padów w czystości przekazaliśmy we wpisie Czyszczenie futer i gąbek polerskich, nie będziemy więc ich tutaj powtarzać. Wspomnę tylko, iż dobrze jest mieć pod ręką podczas polerowania wiadro z wodą i proszkiem Lake Country Snappy Clean lub płynem Micro-Restore. Tak aby użyty i odłożony pad, zapchany mieszanką pasty i ścieranego lakieru, od razu moczył się w roztworze. Wtedy dużo łatwiej jest domyć po pracy gąbki i futra. Staram się mieć przygotowane przynajmniej po kilka gąbek każdego rodzaju, aby nie marnować podczas polerowania czasu na ich każdorazowe mycie po skończeniu danego elementu. Tą która jest już zabrudzona pastą i spolerowanym lakierem odkładam do wiadra z roztworem. Biorę następną i kontynuuję pracę na kolejnym elemencie. Wymaga to większej początkowej inwestycji w kilka padów do polerowania z każdego rodzaju, ale za to oszczędza cenny czas podczas pracy. Co jest istotne szczególnie dla osób polerujących samochody zawodowo. W ten sposób pady polerskie trwają też dłużej niż gdyby jednym robić cały samochód.

Niektórzy detailerzy potrafią używać jednej gąbki polerskiej dłużej niż jeden rok. Oczywiście w zależności od tego ile samochodów robią i jak dogłębne są to korekty. Ja osobiście wymieniam pady polerskie częściej. Szczególnie w przypadku futer oraz gąbek wykończeniowych. Od futer wymagam stosownej mocy cięcia, która spada wraz ze stopniem zużycia. Gąbki wykończeniowe mogą z uwagi na to, że właściwie wykonują tylko ostatnie „liźnięcie” lakieru, okazać się mocno zwodnicze w oszacowaniu czy jeszcze nadają się do dalszej pracy. Wciąż wyglądająca bardzo dobrze gąbka wykończeniowa może być już jednak zużyta, nie gwarantując optymalnego wykończenia powierzchni.

Polerując kiedyś bardzo miękki, trudny w wykończeniu lakier czarnej Hondy Accord miałem duże trudności w wykończeniu powierzchni bez pozostawienia hologramów – śladów po polerowaniu maszynowym. Po kilkukrotnym wyprowadzeniu pojazdu z garażu na słońce za każdym razem okazywało się, że wykończenie nie jest tak dobre jak bym sobie tego życzył. Nie pomagało bardzo dokładne mycie finiszowej gąbki. Zmiany nacisku, prędkości oraz szybkości przejazdów maszyny po lakierze także nie wpływały na poprawę sytuacji. Po bezskutecznym spróbowaniu wszystkich past wykończeniowych które miałem pod ręką, stwierdziłem że jedyne co mi pozostaje to odłożyć używaną już wcześniej na kilku samochodach gąbkę finiszową, pomimo tego że wciąż praktycznie nie nosi śladów zużycia. Po użyciu nowej gąbki problem ustąpił momentalnie. Ponieważ nasz detailingowy zespół działa na obszarze Jury Krakowsko-Częstochowskiej bogatej w skały wapienne, mineralizacja wody odpowiadająca za jej twardość sprawiła, że wciąż dobrze wyglądająca gąbka wykończeniowa była już mocno nasycona depozytami twardej wody. Co jak sądzę w połączeniu z nawet niewielkimi pozostałościami lakieru bezbarwnego z poprzednich samochodów było przyczyną powstawania hologramów.

 

O autorze:

Tomasz



1 Comment + Dodaj Komentarz

  • Haha, nie spodziewalem sie tak wyczerpujacej odpowiedzi, jestem w szoku 🙂 Dziekuje bardzo za wyczerpujaca odpowiedz, ciesze sie ze moj komentarza stal sie inspiracja do napisania tego artykulu. 🙂

    Pozdrawiam
    Mateusz

Zostaw komentarz